Pamiętnik-M
Co s?dzicie o miło?ci, zwi?zku na odległosć? Czy ma szansę przetrwać??
ma. wiem z do?wiadczenia.
a ja ze swojego do?wiadczenia wiem, że nie :!:
Może trwać 3-4 miesi?ce, ale na dłuższa mete, to nie ma szans na przetrwanie.
Za duża tęsknota, nie wiedza co robi nasz druga połówka itd. przyczyniaj? się do rozpadów takich zwi?zków.
a ja ze swojego do?wiadczenia wiem, że nie :!:
Może trwać 3-4 miesi?ce, ale na dłuższa mete, to nie ma szans na przetrwanie.
Za duża tęsknota, nie wiedza co robi nasz druga połówka itd. przyczyniaj? się do rozpadów takich zwi?zków.
GłUPOTY GADASZ
Ja żyje w takim zwi?zku grubo ponad 4 miesi?ce i jest super. widujemy się tylko w soboty i niedziele. Tęsknota tylko wzmaga uczucie. Pomaga nam przetrwać wszystko. Jest nam bardzo ze sob? dobrze. Narzeczeństwo - ?wietna sprawa. Je?li znacie się i jeste?cie siebie pewni, to wszystko się zawsze dobrze ułoży. U mnie się wszystko super układa. Nie ma nudy, nie ma kłutni, jest wszystko na najlepszej drodze.
Hmm my?lę, iż to zależy od tych ludzi czy ten zwi?zek przetrwa czy nie osobi?cie znam taki jeden zwi?zek.. i trwa on już.. niecałe 2 lata. odległo?ć wzbudza tęsknote.. to umacnia zwi?zek... i jest pewnego rodzaju sprawdzianem... w tkaich zwi?zkach nie ma miejsca na przyzwyczajenie.. które czasem pojawia się w niektórych innych zwi?zkach my?lę, że takie zwi?zki s? pewnego rodzaju szkoła przetrwaina Fakt.. mysli.. co robi teraz twoja druga połówka.. s? na pewno okropne.. ale przecież, jest tylke ?rodków komunikacji iż my?lę, że da się to zaspokoić
ma. wiem z do?wiadczenia.
Morfi, Ty jaki? nienormalny jeste? ? Bo zacytowałe? całego mojego posta jak już co? to by? normalnie skomentował a nie lolujesz się z podniety lole to wstawiaj sobie gdzie indziej. Ja napisałam jak było i jest u mnie.
200km - i dopiero to 4 miechy :hahaha: wiesz jakby? był już z rok ze swoj? pann? to mogliby?my pogadać do Warszawy jest chyba ok. 150 km
Zreszta wszystko zależy od obydwojga osób Je?li s? silni to dadz? radę i będ? długo ze sob?, albo i na zawsze
zgadzam sie z tym w zupełnosci
wszystko zalezy od ludzi, charaktrów itd.
co tu gadac czy to ma sens czy nie.
jak ludzie s? sobie przeznaczeni to beda ze sob? nawet jakby mieszkali na dwóch róznych kontynentach
takie moje zdanie ;]
HEh zwi?zek na odległo?ć , no cóż raczej trudna sprawa , po pierwsze dlatego że i jedno i drugie musi bezgranicznie ufać drugiej osobie , po drugie anielska cierpliwo?ć ( tego niestety coraz bardziej nam brakuje ) no i czasami żelazne nerwy, ja byłem z ni? 4 lata pojechałem do Anglii na parę miesięcy i koniec Ale oczywi?cie nie zaprzeczam że taki zwi?zek może trwać i trwać , znam osobi?cie kilka par ( m.in mój brat cioteczny i jego dziewczyna ) on Tyle razy był w USA a jednak nadal s? ze sob? i jest OKI:) pozdrowionka
Morfi, Ty jaki? nienormalny jeste? ? Bo zacytowałe? całego mojego posta jak już co? to by? normalnie skomentował a nie lolujesz się z podniety lole to wstawiaj sobie gdzie indziej. Ja napisałam jak było i jest u mnie.
200km - i dopiero to 4 miechy :hahaha: wiesz jakby? był już z rok ze swoj? pann? to mogliby?my pogadać do Warszawy jest chyba ok. 150 km
oficjalnie jeste?my ze sob? 4 miesi?ce. Nieoficjalnie ponad 2 lata.
wiesz... dla Ciebie mogę być nienormalny. Ważne, że dla osób, którymi się otaczam jestem osob? warto?ciow?.
Poprzednia moja wiadomo?ć wpisała się w quote więc nie panikuj - zrozum bł?d mojej przegl?darki.
hmm moja dziewczyna bynajmniej nie jest z wawki.
oficjalnie jeste?my ze sob? 4 miesi?ce. Nieoficjalnie ponad 2 lata. aha luzik
Moim zdaniem stereotypem jest to że ludzie nie daj? sznas zwi?zkom na odległo?ć. Jak czyje? uczucie nie jest wystarczaj?co silne żeby przetrwać kilometry, to wtedy t? odległo?ci? się tłumaczy. A je?li ludzie naprawdę się kochaj? to nie ma znaczenia jaka przestrzeń ich dzieli.
tak piszecie ze w zwi?zku na odległo?ć trzeba bezgranicznie ufać bo nie wiadomo co druga połowka robi w danej chwili.
a w 'normalnym' zwiazku tak nie trzeba?
bo jak dla mnie to w kazdym zwi?zku, na odległosc czy mieszkaj?cym na tym samym osiedlu trzeba sobie bezgranicznie ufac.
no bo w koncu nie widzimy sie 24 godziny na dobe z ukochan? osoba, wiec zawsze zostaje ta niepewnosc co w chwili 'rozł?ki' robi druga osoba.
to fakt ze w zwiazkach na odległosc chwiel spedzanych jest o wiele mniej, ale zaufanie to zaufanie. ono jest tylko jedno i powinno być częsci? kazdego zwiazku.
feety, no no tym to mi się nie chwaliła?, że Twoje Kochanie mieszka tak daleko a kiedy? widziałam Cię na Słowackiego, szła? z jakim? chłopakiem za r?się czy to był on ? To było jako? ze 2 mieszki temu może ja szłam wtedy z Marlen?
Paoolka masz rację że mały cień nieufno?ci może zatruć człowiekowi życie. Traci się wtedy energię na , czasem bezpodstawne, podejrzenia i obawy. Dlatego wła?nie tak ważne w zwi?zku jest zaufanie. Trzeba nie tylko ufać swojej drugiej połówce, ale też samemu okazać sie godnym jej zaufania
Zwi?zek na odległo?ć tak samo jak zwi?zek na "blisko?ć" tak samo moze trwac i tak samo moze sie rozpa?ć. Pojęcie doległo?ci w zwi?zku nie ma tu znaczenia. To ludzie s? jacy s? i to od nich zależy. Mozna mieszkać w tym samym bloku i widywać sie raz na miesi?ć a można i w innych panstwach i widywać sie co "dzien". :kwasny:
Zwi?zek na odległo?ć tak samo jak zwi?zek na "blisko?ć" tak samo moze trwac i tak samo moze sie rozpa?ć. Pojęcie doległo?ci w zwi?zku nie ma tu znaczenia. To ludzie s? jacy s? i to od nich zależy.
i tu masz Józef rację
No więc mnie pozostaje napisać tylko tyle, że zgadzam się z wami ( bo powtarzać co? to bez sensu ) Odległo?ć sprawia ,iż zwi?zek przechodzi próbe.. ogromna próbe.. zaufania.. wierno?ći itd itp. ale i tak wszystko zależy od ludzi
a ja ze swojego do?wiadczenia wiem, że nie
Może trwać 3-4 miesi?ce, ale na dłuższa mete, to nie ma szans na przetrwanie.
dokladnie, jestem tego samego zdania
mozemy ufac tej osobie, a ona robic co chce w swoim miescie
Zwi?zek na odległo?ć.... obecnie jestem w takim zwi?zku (1 miesi?c) i czy taki zwi?zek ma szanse to tylko i wył?czenie od nas zależy jak już kilka osób wcze?niej napisało. Nie można z góry zakładać zę nic z tego nie wyjdzie trzeba mieć wiare oraz chec do tego aby uczucie nie wygasło.
Troszkę już napisali?cie w tym temacie, ale jak widzę, sporo z Was uważa,że ten zwi?zek nie ma szans przetrwania. Ja miałem okazję być 3 razy w takim zwi?zku. Fakt faktem nie były to jakięs ogrominiaste odległo?ci ale np 30 km i 20 km. W dwóch przypadkach dziewczyny zaargumentowały to odległo?cia nie mialem wyj?cia uwieżyłem. Z 3 dziewczyn? któr? byłem taka sytuacja nie miała miejsca.Byli?my ze sob? ponad 2 lata. Jedno za drugim tęskniło ale to jak w każdym zwi?zku
Często jest tak,że chłopak zastanawia się co tam jego dziewczyna porabia jak on jest te xxx km od niej. Tutaj w gre wchodzi zaufanie i uczucie jakim dażymy drug? osobę. Je?li nie potrafimy zaufać drugiej osobie taki zwi?zek zbyt długo nie potrwa. Gdyż w każdym momencie będziemy podejrzewali o to ,że ta druga osoba nas zdradza.
Bardzo spodobało mi się to zdanie Fitki Czysta prawda...
opinię s? różne.. Jeżeli chodzi o odległo?ć 20,30, czy 100 km to jeszcze mozna wytrzymac.Ja miałam sytuację że różnica była wielka.. ok 1500-2000 km (!!) Ale szybko zerwałam to bo jednak to akurat nie miało szans.
Moja kumpela ci?gle angażuje się w zwi?zki na odległosć .. Różnica ok 300 - 400 km. I ci?gle się nie udaje. Trzeba trafić na ta własnie osobe aby móc sie po?więcić i cierpieć z tęsknoty. Ja tak nie ptrafie
Moja kumpela ci?gle angażuje się w zwi?zki na odległosć .. Różnica ok 300 - 400 km. I ci?gle się nie udaje.
tzn pojęcie zwi?zku na odległo?c poprzez Neta czy normalnie, bo wiesz różnie z tym bywa...
Czasem jest tak że im dalej od siebie tym bliżej siebie
Hmmm tak czytam to i czytam odległo?ć ale jaka? tak jak napisałem wcze?niej on w Stanach ona w Piotrkowie kiedy? osobno teraz razem,(małżeństwo) to jest dopiero odległo?ć, nie przyjedziesz przezież te 20 km i niepocałujesz ukochanej, ukochanego, to jest dopiero cierpienie i smutek . Wy wszyscy piszecie o odległych miejscach ale możecie odwiedzić tę osobę chodˇby za kilka godzin , a do Stanów nie polecisz od zaraz. Sam wiem jak to jest byłem w Anglii a ona tutaj naprawdę ciężko wytrzymać, co więcej pisać trzeba tego do?wiadczyć saemu przekonać się jak to jest.
Pozatym taka para naprawdę musi być dobrana zreszta tak jak każda, tylko cierpliwo?ci i samozaparcia więcej potrzeba, dużo dużo więcej.
Nikt nie powiedział, że życie będzie łatwe. Ja już nie zamierzam się w żadne zwi?zki na odległo?ć angażować. Po prostu..
Paula,
Zwi?zek na odległo?ć... Hmm u mnie nie przetrwał za bardzo. To jst zależne od tego ile te osoby ze sob? chodziły wcze?niej i czy ich zwi?zek był na tyle umocniony, że przetrwałby wszystko. Ale jak się zaczyna i potem jest ta odległo?ć to się można odzwyczaić od tej drugiej osoby... Wtedy komórka, net już nie wystarcza i jest klapa...
Jak dla mnie tak jak już napisałem wcze?niej taki zwi?zek ma sens. Ale kazyd jak wiadomo ma inne zdanie na ten temat.
Wiadomo przecież,że cały czas nie będzie się te xxx km od tej osoby bo przychodza takie chwile,że mozna ze sob? zamieszkac wiec ta odległo?c znika kompletnie.
Poprostu musi im bardzo zależeć na sobie i nie można się poddawac na samym poczatku, gdzie fakt faktem pierwsze kroki w takim zwi?zku nie sa łatwe.
Jest takie powiedzenie, "dla chc?cego nic trudnego"
moge Wam powiedziec tak... nie wiem czy taki zwiazek ma sens, ale wiem ze ma szanse przetrwac. wiem o tym, bo sam bylem w takiej sytuacji przez prawie 2 lata i udawalo sie to przetrwac, skonczylo sie kiedys, ale nie z powodu odleglosci. whatever...
wiec jedym slowem, mozecie zawsze zaryzykowac jak Wam naprawde zalezy.
pozdrawiam.
Ma uwierzcie mi.... ma je?li oboje nietylko kochacie się "pie?cić" itd tylko wtedy gdy kochacie sie za to jacy jeste?cie i za to ŻE jeste?cie...